Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

September 05 2014

roadgetthrough
[...] wiedziałem o niej wszystko, a ona i tak była doskonała.
— Żulczyk na dziś
Reposted fromjakubzulczyk jakubzulczyk
roadgetthrough
"Każdy jest niby z kimś, a przynajmniej jest więcej osób, które są z kimś, niż takich które są singlami. Singlem jest być świetnie, choć, co prawda, odrobinę nieswojo - nad singlami obojga płci i orientacji ciąży niewidoczne odium, że jak sam, to przecież niedojebany, wygrzany, brzydki, pragnący natychmiastowej kopulacji i tak dalej, i tak dalej. Ale to detal. Zawsze niedojebany trafi na drugiego niedojebanego, a brzydki na innego brzydkiego, aby oddać się chwilowej, niezobowiązującej rozrywce. Singlom jest lepiej. Singlom jest lekko. Nie muszą cały dzień myśleć o tym, jaki kupić parmezan na wspólną kolację, odbywać męczących procesji do centrów handlowych i ukrywać się z tym, że dopadają ich momenty pociągu seksualnego do prawie całej reszty świata. O właśnie, single nie muszą się z niczym ukrywać. Bo bycie z kimś to nieustanny festiwal grania z płyty, udawania, tkania afer i obsesyjnego sprawdzania pozytywności montażu - wewnętrznego, zewnętrznego (towarzyskiego), finansowego. Ile znacie par? Pewnie mnóstwo. U ilu par, które znacie coś jest spierdolone? Pewnie u każdej, może oprócz tej jednej, która stanowi jakiś przerażający, sekciarski przykład totalnej zgodności i na którą nawet nie chce wam się patrzeć bo na zewnątrz przypomina to horror á la Dzieci kukurydzy 5. Ile z tych par w sytuacji społecznej grzecznie udaje milion tematów do rozmowy, wspaniały seks i plany posiadania pięcioraczków, gdy tak naprawdę nie mogą dogadać się w sklepie o rodzaj musztardy? No tak, każda. Oprócz tej jednej, sekciarskiej. Ale bycie z kimś to nie tylko udawanie - bycie z kimś to terror kompromisu. Bycie z kimś to ciągłe dostosowywanie prywatnego Excela pod drugą osobę i rezygnacja ze statystycznie pięćdziesięciu procent planów. Bycie z kimś to horror przytakiwania, oglądania w skupieniu filmów, których reżysera najchętniej wysłałoby się do kamieniołomów, to konieczność uśmiechniętej konsumpcji pitraszonego przez pięć godzin risotto o smaku gnoju z solą. Co zdarza się nawet polskim Nigellom. Czy mówiłem o kontroli, której oczywiście singiel w ogóle nie jest poddany? Bycie z kimś to brak możliwości wyłączenia telefonu, to gorzej niż korporacja i praca w policji, to niemożliwość pójścia na melanż bez ubeckiego telefoniku o pierwszej w nocy, gdy ty już radośnie rzygasz koledze na najniższe piętro lodówki, a on sam pije w wannie z gwinta, błogo podśpiewując hymn Ligi Mistrzów. Tak, singlom jest lepiej. Czy mówiłem już o tym, że bycie z kimś oznacza, że nie możesz tak po prostu kupić komuś trzech drinków, opowiedzieć mu / jej dwóch arcyciekawych anegdot, a potem wziąć go / ją do siebie na kwadrat i po prostu, zwyczajnie, serdecznie i po bożemu wyruchać? Więc co, wszyscy apologeci związków i trwałych relacji o betonowych fundamentach? Łyso wam, nie? Życie singla jest wspaniałe. Wiem o tym. Byłem singlem przez ostatnie dwa miesiące. I naprawdę, chciałem być nim dalej, z pełną premedytacją siać postrach wśród wirtualnych dla mnie jak na razie biuściastych osiemnastolatek przychodzących po podpisy na książkach po moich spotkaniach autorskich. Tylko że niestety, drodzy czytelnicy, kogoś spotkałem, byliśmy umówieni na wspólną i długą, dobrą zabawę już po dwóch minutach reaktywowanej po latach znajomości i mam nadzieję, że w momencie, gdy będziecie czytać ten felieton, będziemy bawić się jeszcze lepiej niż którykolwiek z singli. Naprawdę. Szczerze wierzę w to, że nic, co ugotujemy, nie będzie nigdy smakować jak gnój z solą. I naprawdę jestem głęboko przekonany, że obcinając końcówkę, popełniłem najbardziej nieprawdziwy felieton w swoim życiu. I wy wszyscy, zarówno single, jak i smutni związkowcy wykłócający się przed półkami hipermarketu o musztardę, nie możecie wyprowadzić mnie z tego błędu. Jak to mawiał Zbyszek Ziobro w podstawówce, gdy chcieli go bić koledzy - nie macie prawa. Wasz ex-singiel,
— J. Żulczyk,
roadgetthrough
4906 844b
Reposted fromjakubzulczyk jakubzulczyk
roadgetthrough
 Po prostu jeśli ktoś wymyślił dla mnie taką fabułę, to nie może zakończyć jej w tak banalny sposób.  Wierz w swojego scenarzystę.  Uspokój się. 
— J.Żulczyk "Zrób mi jakąś krzywdę"
Reposted fromjakubzulczyk jakubzulczyk
roadgetthrough
[…] ta świadomość, że jesteś z kimś, kogo wcale nie znasz na wylot, kto ma w sobie jeszcze ogromny basen niedostępnych dla ciebie – przynajmniej teraz – myśli i danych. Że nie wpisałaś jeszcze wszystkich szyfrów. Mapa pełna białych plam – to było wspaniałe, Nadzieja, być z kimś, kto do końca życia będzie dla ciebie fascynujący.
— J. Żulczyk, Radio Armagedon
roadgetthrough
Chwytała językiem z powietrza to, co akurat chciałem, aby powiedziała, to, czego oczekiwałem plus czterdzieści procent więcej, wiedziałem o niej wszystko, a ona i tak była doskonała.
— Żulczyk
Reposted fromblackdrama blackdrama viajakubzulczyk jakubzulczyk
roadgetthrough
2544 d014

September 01 2014

roadgetthrough
Jeśli bym była szukana, moje znaki szczególne to zachwyt i rozpacz.
— Wisława Szymborska
roadgetthrough
Nie ma we mnie ni drobiny spokoju, tylko lęk i pustka. To co ja mogę zrobić? Chciałem, nawet jeszcze chciałbym, zaczepić się jakoś o ten świat, ale ciągle nie udaje mi się. Czy można tu żyć, tęsknić rozdzierająco za czymś innym? Gdzie jest to inne?
— Edward Stachura, "Pogodzić się ze światem"
roadgetthrough
Zazwyczaj po prostu łazimy i wierzymy w siebie. " Jest w porządku- mówimy.- Wszystko gra". Ale czasem dopada nas objawienie i nie potrafimy się pozbierać. I wtedy uświadamiamy sobie, że nie chodzi o odpowiedź, tylko o pytanie. Nawet teraz zastanawiam się, do jak dużej części swojego życia mam przekonanie.
— Markus Zusak – Posłaniec
roadgetthrough
najgorsze jest to, że z natury jestem podły i zawsze i we wszystkim dochodzę do ostateczności, przez całe życie przekraczałem granice
— Fiodor Dostojewski
roadgetthrough
Nasze życie codzienne jest bombardowane przez przypadki, dokładniej mówiąc przypadkowe spotkania ludzi i zdarzeń, które nazywamy koincydencją. Koincydencja oznacza, że dwa niespodziewane wydarzenia występują jednocześnie, że się spotykają. [...] Nie można mieć więc pretensji do powieści, że fascynują ją tajemnicze spotkania przypadków, ale można mieć pretensję do człowieka, że nie dostrzega w swym codziennym życiu takich przypadków i że jego życie traci w ten sposób swój wymiar piękna.
— Milan Kundera, "Nieznośna lekkość bytu"
Reposted fromfuckyeahliteratura fuckyeahliteratura
roadgetthrough
Mówią, że są na świecie niezliczeni święci, którzy nie mają nic wspólnego z kościołem i niemal nie zdają sobie sprawy z istnienia Boga. Ale podobno Bóg chodzi wśród tych ludzi bez ich wiedzy.
— Markus Zusak – Posłaniec
roadgetthrough
roadgetthrough
0986 459f 500
Reposted fromfuckyeahliteratura fuckyeahliteratura
roadgetthrough
Obejrzałem w lustrze te usta dobrowolnie przeze mnie skaleczone! Omyliłem się! Krew, która obficie płynęła z obu ran, nie pozwoliła mi zresztą stwierdzić, czy to był naprawdę śmiech, jak u innych. Ale po kilku chwilach porównywania nabrałem pewności, że mój śmiech nie był podobny do ludzkiego, to znaczy, że się nie śmiałem.
— Comte de Lautréamont - Pieśni Maldorora
roadgetthrough
1999 abcd 500
Przypadek?
Nie sądzę.
Reposted fromeXYZ eXYZ viafuckyeahliteratura fuckyeahliteratura
roadgetthrough
Nie ma rzeczy tak silnej, jak gniew... z wyjatkiem siły, która potrafi gniew ujarzmić... Ta siła jest jeszcze mocniejsza.
— Frances Hodgson Burnett – Mała księżniczka
roadgetthrough
cienkie podeszwy, tak że kiedy padało, woda przenikała mi do duszy
— Julio Cortázar "Gra w klasy"
roadgetthrough
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl